Mapa serwisu Pomoc techniczna Drukuj Strona główna
 

70 lat WSK

Geneza powstania zakładu

Wielki kryzys ekonomiczny z 1929 roku był jednym z największych problemów gospodarczych II Rzeczypospolitej. Załamał się eksport, a na rynku pojawiła się względna nadwyżka towarów rolnych i przemysłowych. Skutkiem tego było drastyczne obniżenie cen, zwłaszcza w rolnictwie, oraz dramatyczny spadek produkcji przemysłowej i wzrost bezrobocia.


Podobnie jak rządy innych krajów walczących z kryzysem także rząd Polski zdecydował się na zwiększenie roli państwa w zarządzaniu gospodarką. Od 1936 roku rząd, uzyskawszy równowagę budżetową, przeszedł do ofensywy gospodarczej i ostrożnego nakręcania koniunktury. Premierem został gen. Sławoj Składkowski, a stanowisko wicepremiera do spraw gospodarczych i ministra skarbu objął Eugeniusz Kwiatkowski. To właśnie z jego inicjatywy zostały opracowane państwowe plany inwestycyjne. Pierwsze miejsce na liście tych inwestycji zajmowała budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego. 4 lutego 1937 roku Sejm zatwierdził zaproponowany przez wicepremiera Kwiatkowskiego plan budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego. Ideą budowy COP była likwidacja pustki gospodarczej obejmującej centralny obszar kraju. Administracyjnie COP obejmował obszar czterech województw: kieleckiego, krakowskiego, lubelskiego i lwowskiego; łącznie 46 powiatów o powierzchni 59 951 km2, czyli blisko 15,4 proc. powierzchni kraju. Obszar ten w 1938 roku zamieszkiwało 5 764 tys. mieszkańców, przy średniej gęstości zaludnienia 104 osoby na km2.
Za lokalizacją COP w widłach Wisły i Sanu przemawiały cztery zasadnicze przesłanki:
Strategiczna: potrzeba oddalenia przemysłu obronnego od granicy zachodniej i wschodniej. W tym okresie forsowano ideę wojny pozycyjnej, nie zdawano sobie sprawy ani z błyskawicznego przebiegu przyszłych działań wojennych, ani z niszczycielskiej siły lotnictwa;
Demograficzno-społeczna: względnie gęste zaludnienie tych okolic - około 100 mieszkańców na km2 - i brak możliwości zapewnienia im jakiejkolwiek pracy na miejscu. Nadmiar wolnej siły roboczej na tym terenie szacowano na 400-700 tys. osób. Dzięki temu łatwo było skompletować załogi składające się z taniej siły roboczej; zwłaszcza do prac budowlanych;
Ekonomiczna: COP stać się miał pomostem między silnie rozwiniętym przemysłowo Śląskiem a zacofanymi gospodarczo Kresami Wschodnimi. Dodatkowym argumentem była tania siła robocza, niskie ceny ziemi i znaczne zasoby naturalne;
Polityczna: uprzemysłowienie miało dać pracę bezrobotnym i wytrącić argumenty mocnemu opozycyjnemu Stronnictwu Ludowemu, zmniejszyć jego szeregi oraz wzmocnić poczucie polskości ludności Wołynia i Galicji Wschodniej, gdyż na tym terenie działały silne centra radykalnego nacjonalizmu ukraińskiego.
W okresie od 1 lipca 1936 r. do 30 czerwca 1940 r. Ministerstwo Skarbu zamierzało wydatkować na inwestycje 1 800 mln zł. Według wicepremiera Kwiatkowskiego kwota ta była skromnym elementem dla pożądanego ożywienia gospodarczego. Najważniejszą inwestycją COP na terenie Rzeszowa była rozpoczęta w 1937 roku budowa zakładu przemysłowego - Wytwórni Silników nr 2. Jej zadaniem było stworzenie miejsc pracy oraz rozbudowa przemysłu zbrojeniowego w obliczu wzrastającego zagrożenia wojną.

Historia budowy WSK

W kwietniu 1937 r. prof. Władysław Danilecki, starszy asystent przy Docenturze Żelbetnictwa i Katedrze Budowy Mostów Politechniki Lwowskiej, otrzymał propozycję objęcia kierownictwa budowy Wytwórni Silników nr 2 w Rzeszowie. Jej inwestorem były Państwowe Zakłady Lotnicze w Warszawie, a organizatorem Ministerstwo Spraw Wojskowych. Biuro projektów zorganizowane przez mjr. inż. arch. Piotra Czyżewskiego składało się z kilkunastu osób, przeważnie ludzi młodych. Konstruktorem o ogromnym doświadczeniu był inż. Oktawian Gawliński. Na warsztacie znalazły się dwa projekty: „Rzeszów” i „Mielec”, opracowywane w niezwykle szybkim tempie. W lipcu 1937 roku rozpoczęły się wykopy pod budowę, na którą przeznaczono 21 ha terenów nad Wisłokiem w dzielnicy nazywanej Rudki oraz 10 ha na pas bezpieczeństwa. Na wzniesienie i wyposażenie fabrycznych obiektów przewidziano 30 mln zł. Budowa wytwórni była często wizytowana przez czołowych przedstawicieli ówczesnego rządu, m.in. przez wicepremiera Kwiatkowskiego.
- Teren przyszłej budowy znajdował się u wylotu ul. Hetmańskiej. Z jednej strony granica biegła w niewielkiej odległości od Wisłoka, pozostałe stanowiło podnóże znacznej wzniosłości terenu zwane Lisią Górką, częściowo porosłej młodym lasem sosnowym, który był przeznaczony na park miejski. Gdy przyszedłem po raz pierwszy na teren przyszłej budowy, był on w większości użytkowany jako pastwisko. Znajdowało się tam też kilka poletek dojrzewającego zboża i kilka wiejskich chałup z zabudowaniami gospodarskimi. (...). Pierwszą moją czynnością było wytyczenie planu sytuacyjnego wytwórni. Miałem ten plan ze sobą, ale ani na nim, ani w terenie nie było żadnych stałych punktów geodezyjnych. Musiałem zorientować plan według bardziej wyraźnych miedz na tym terenie i zaznaczyć na planie. Usytuowanie budynków wytwórni nie ucierpiało na tym, a terminy rozpoczęcia budowy nie zostały opóźnione. Wkrótce zjawili się przedsiębiorcy. Równocześnie rozpoczęto budowę hali głównej, magazynu głównego, narzędziowni, budynku administracyjnego, portierni, garaży i kotłowni. Budowę podstacji transformatorowych i hali montażowej rozpoczęto w nieco późniejszych terminach. Ostatnia miała być budowana hamownia. Równocześnie z budynkami podjęto prace przy wykonywaniu drenażu (który miał ująć źródła występujące u podnóża wzgórza), kanalizacji, wodociągu, niwelacji terenu, dróg, parkingu i sieci cieplnej - wspomina tamten okres Danilecki.
Halę główną wykonywało krakowskie przedsiębiorstwo budowlane Stadnicki. Magazyn, narzędziownię - o bliźniaczych konstrukcjach - i halę montażową - warszawskie przedsiębiorstwo F. Oppman i H. Kozłowski. Budynek administracyjny budowało przedsiębiorstwo miejscowe, rzeszowskie. Roboty ziemne, plantowanie terenu wykonywało przedsiębiorstwo Gontarczyka z Warszawy. Jego rola sprowadzała się właściwie do zwerbowania z Polesia tzw. Holendrów, którzy przyjeżdżali całym taborem, z końmi zaprzężonymi w małe wózki, których skrzynie składały się z kilku zdejmowanych desek. Wykonywali oni, jako cała grupa, na akord roboty ziemne. Koczowali zaś w pobliżu budowy. Mieli własne markietanki do gotowania posiłków. Do pracy udawali się o świcie, natomiast w czasie największego południowego skwaru mieli kilkugodzinną przerwę obiadową, po której pracowali do zmroku, nie przestrzegając żadnych określonych godzin pracy. Ich konie były tak wytresowane, że ciągnęły one wózki po stromych skarpach, poruszając się niczym kozice po stokach gór. Jednego z koni zakupili nawet cyrkowcy, którzy przypadkowo w tym czasie bawili w Rzeszowie. „Holendrzy” wykonywali roboty tak starannie i fachowo, że rola przedsiębiorcy sprowadzała się do dokonywania pomiarów wykonanych przez nich wykopów i nasypów oraz wypłacania należności według z góry ustalonych stawek akordowych.

W szybkim tempie

- Budowa rozpoczętych obiektów postępowała bardzo szybko. Rzeszów był wówczas zapadłym miasteczkiem, gdzie przeważała ludność żydowska (nosiło nawet przezwisko Mojrzeszów). Nie było na miejscu dostatecznej liczby robotników, a szczególnie rzemieślników. Robotnicy przeważnie rekrutowali się z sąsiednich wsi, a rzemieślników trzeba było sprowadzać nawet z odległych regionów Polski.
I tak np. firma Stadnicki sprowadziła kilkudziesięcioosobową grupę cieśli z Niska i murarzy z „zagłębia murarskiego” - Leżajska. Przedsiębiorstwa dla przyjezdnych budowały baraki (które dzisiaj nazwalibyśmy hotelami robotniczymi) - opisuje Danilecki.
Najpierw zaczęto budować halę główną, obecny wydział 53. Następnie przystąpiono do wznoszenia budynków magazynów i narzędziowni. W drugiej połowie 1938 roku właśnie narzędziownia została uruchomiona jako pierwsza. W 1938 r. zaczęli przyjeżdżać specjaliści, inżynierowie i mistrzowie z Wytwórni Silników nr 1 z Warszawy, którzy mieli objąć kierownictwo poszczególnych działów i wydziałów. W połowie roku przyjechali dyrektorzy: Henryk Poreyko - dyrektor naczelny, mgr Dziewoński - dyrektor techniczny i Tadeusz Bieliński - dyrektor administracyjny. Obsadę inżynierską stanowili młodzi inżynierowie, absolwenci Politechniki Warszawskiej i Lwowskiej, Szkoły Wawelberga i Rtowanda w Warszawie. Również majstrowie pochodzili z Warszawy. Rozpoczęła się także rekrutacja rzemieślników do uruchamianych wydziałów. Przeważnie byli to młodzi ludzie, absolwenci szkół rzemieślniczych z Poznania. Dla początkujących frezerów i tokarzy oraz przedstawicieli innych zawodów organizowano w godzinach pracy na terenie WSK specjalne kursy. Na przełomie 1938 i 1939 roku roboty budowlane i instalacje były praktycznie zakończone, a wszystkie obiekty, z wyjątkiem hali montażowej i hamowni, użytkowane.
W 1938 roku przystąpiono do produkcji oprzyrządowania, a od następnego - części całych zestawów lotniczych. W krótkim przedwojennym okresie działalności, w latach 1938-1939, wytwarzano silniki tłokowe na licencji czeskiej firmy Walter, adaptowane przez polski przemysł lotniczy i oznakowane jako PZInż. „Junior”, PZInż. „Major” oraz silniki na licencji angielskiej firmy Bristol oznakowane „PEGASUS XX”. Szeregowe 4-cylindrowe silniki PZInż. „Junior” i PZInż. „Major”, o mocy odpowiednio 110 KM i 120 KM, stosowane były jako napęd lekkich samolotów szkolno-treningowych polskiej konstrukcji, takich jak RWD-8 i RDW-13, natomiast silnik „PEGASUS XX”, w układzie gwiazdy 9-cylindrowej, o mocy 918 KM, był stosowany m.in. do napędu samolotu bombowego PZL 37 „Łoś”.

© WSK "PZL-RZESZÓW" S. A. 2003 | Wszelkie prawa zastrzeżone.
CMS   powered by Edito